Sky bars, czyli Bangkok z góry

Prędzej czy później przygotowując się do wyjazdu do Bangkoku można natknąć się na informację o słynnych sky barach, takich jak np. z filmu „Hangover 2“, do których czasem wcale nie tak łatwo się dostać. Stolica Tajlandii to bowiem nie tylko świątynie i uliczne garkuchnie, lecz także knajpy mieszczące się na dachach wieżowców, skąd sącząc drinka można podziwiać tętniący życiem Bangkok z góry. 

Sky bary & dresscode

Większość sky barów ma sprecyzowany dresscode stanowiący swego rodzaju selekcję klienteli. Jeśli więc masz na sobie przewiewne spodnie w słonie prosto z Khao San Road, odkryte ramiona i kuboty na stopach (obojętnie czy ze skarpetkami forte czy bez) – zapomnij o wizji siebie niczym bohatera „Kac Vegas w Bangkoku“. Stylówa na sportowca lub backpackera w japonkach niestety również nie przejdzie. O ile kobiety mogą pokazać stopy w sandałach, tak faceci muszą mieć zabudowane obuwie, długie spodnie oraz najlepiej koszulę. Plecaki i torby z shoppingowymi łupami (no, może jakieś Guccie i inne Louis Vuittony stanowią wyjątek) mogą także uniemożliwić wejście do sky baru. Tak więc chcąc lansować się w bangkockich sky barach, wczuj się w rolę fashion bloggera i spakuj odpowiednie rzeczy do walizki (lub kup na miejscu, ale niekoniecznie na Khao San).

The Rooftop Bar / Baiyoke Sky Hotel

Ukończone w 1997 roku Baiyoke Tower II było niegdyś najwyższym wieżowcem w Tajlandii. Wysokość 309 metry i 88 pięter robią wprawdzie wrażenie, jednak patrząc na architekturę budynku widać, że swoje lata świetności ma już dawno za sobą. Baiyoke Tower II to tak właściwie hotel będący zarazem najwyższym hotelem w Południowo-Wschodniej Azji.

Dobra wiadomość dla spontanicznych odwiedzających – nie ma tu dresscodu. Ale nie ma też powiewu luksusu i ekskluzywności. Jest za to powiew wczesnych lat 90. Bilet wstępu między godziną 17:00 a 23:00 kosztuje 400 BHT (ok. 44 PLN), a w cenie wliczony jest drink w Roof Top Bar na 83. piętrze. Piętro wyżej znajduje się obrotowa platforma (dosyć głośna, pewnie nienajnowsza konstrukcja), skąd zza krat można podziwiać 360-stopniową panoramę metropolii nie musieć przy tym robić nawet kroku. 

Wracając do uwzględnionego w bilecie drinka – nie dajcie się nabrać. Barmanem jestem lepszym nawet ja i gdybym miała w Bayioke miksować koktajle to ten sky bar pomimo zapuszczonego designu i braku jedzenia dostałby gwiazdkę Michelin. Z dwóch zamówionych drinków jeden składał się z samego alkoholu (rzec by nawet można czystego spirytusu), a w drugim alkohol nie był wyczuwalny wcale. No cóż, uzupełniały się… 

Podsumowując – dla widoku ok, dla doświadczenia sky baru – nie.

Niesmak pozostał, więc w ostatni wieczór w Bangkoku udałyśmy się do sky baru z prawdziwego zdarzenia. 

CRU Champagne Bar / CentralWorld

CRU Champagne Bar mieści się w 5-gwiazdkowym hotelu Centara Grand przy CentralWorld i jest najwyższym i według niektórych źródeł najbardziej fancy sky barem w Bangkoku. Mieści się on bowiem dosłownie na dachu wieżowca. Nie ma krat i ruszającej się podłogi, jest za to widok panoramiczny na miasto, wygodne fotele i niebanalne koktajle – jeden w worku w mini wózku z supermarketu (z Absolutem mandarynkowym, Grand Marnier, Malibu, sokiem pomarańczowym, puree z mango, sokiem limonkowym, syropem waniliowym, marakują i szampanem), drugi w klatce (wódka, Cointreau, sok buraczany, sok z granatu sok z marakui, sok z limonki, syrop rozmarynowy), a trzeci z pływającą kaczką. 

Jeśli chodzi o dresscode to odniosłam wrażenie, że najważniejsze są buty. Każdy napotkany pracownik Centara Grand mniej lub bardziej subtelnie natychmiast kierował swój wzrok w kierunku stóp. Cieszymy się niezmiernie, że nasze zdały egzamin i zostały wpuszczone na pokład CRU. 

Ceny? Jak już Twoje stopy dostaną zielone światło, nie trzeba płacić za wstęp. Drink to wydatek około 20 euro (ale widok wliczony w cenę!). 

Niestety na więcej sky barów nie starczyło ani czasu ani kreacji. ;-)